Magia z polską metką. Katarzyna Witkiewicz i jej koronkowa bielizna White Rvbbit

25 listopada 2020

Kiedy kilka lat temu Katarzyna Witkiewicz zdecydowała, że będzie szyć w Białymstoku, polskim zagłębiu bieliźnianym, koronkową bieliznę, wszyscy wróżyli jej szybki (a nawet bardzo szybki) powrót do pracy etatowej. Nikt nie wierzył, że ta ambitna kobieta z tytułem doktora z literaturoznawstwa swoimi pomysłami i niezwykle artystycznymi projektami może zrewolucjonizować rodzimy rynek bieliźniany, a także sam sposób myślenia o bieliźnie. Tymczasem założona przez nią marka koronkowej bielizny WHITE RVBBIT stała się jedną z najjaśniejszych gwiazd na tym rynku, którą za styl i jakość pokochały tysiące Polek, i o której pisały już najważniejsze krajowe pisma modowe.

WHITE RVBBIT to nie tylko charakterystyczne, misterne koronki osadzone w autorskich projektach, bogate zdobienia czy niespotykane nigdzie indziej konstrukcje. To cała filozofia etycznego podejścia do tworzenia produktu i obsługi klienta, na którą tak bardzo nie mają czasu większe marki lub o której - nakierowane głównie na zysk - wcale nie myślą. Serdecznie zapraszam Cię do przeczytania zapisu mojej rozmowy z panią Katarzyną, z której lepiej poznasz jej magicznego Białego Króliczka!

Nie idziemy drogą łatwych do uszycia produktów,
ale stawiamy na bardzo efektowne, artystyczne konstrukcje...

- moja rozmowa z Katarzyną Witkiewicz,
założycielką marki WHITE RVBBIT

Justyna Ziembińska-Uzar, Kupuję Polskie Produkty: Pani Katarzyno, jaką bieliznę najczęściej kupują Polki?
Katarzyna Witkiewicz, założycielka White Rvbbit: Myślę, że na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi, co widać po tym, jak wiele różnorodnych produktów oferuje rynek bieliźniany. Polki na pewno są wymagające, mają coraz większą wiedzę dotyczącą braffitingu, czyli sztuki prawidłowego doboru rozmiaru, coraz częściej też zwracają uwagę na pochodzenie produktu, na to, gdzie i w jakich warunkach został wyprodukowany i jakie wartości reprezentuje marka, która go sprzedaje. W naszych corocznych ankietach, które jako producent przeprowadzamy wśród klientek widać także, jak bardzo zmieniły się oczekiwania co do bielizny: biustonosz nie ma być już tylko praktyczny, ma być też - a często przede wszystkim - pięknym akcesorium, noszonym tak, jak się nosi biżuterię. Stąd ogromna popularność biustonoszy bralette, które według raportów branżowych są obecnie drugim najpopularniejszym modelem bielizny na świecie i walczą o podium z push-upami.

Pamiętajmy jednak, że o wyborze bielizny decyduje wiele czynników, więc dla jednych biustów ideałem będzie braletka, dla innych balkonetka, a dla jeszcze innych biustonosz sportowy. O wiele łatwiej jest natomiast wskazać, jaki kolor bielizny jest najczęściej wybierany w Polsce i na świecie - tu niekwestionowanym zwycięzcą jest ponadczasowa czerń.

W White Rvbbit również znajdziemy wiele czarnych modeli, prawda?
Tak, czerń jest naszym ulubionym kolorem i nawet te modele, które pierwotnie miały być tylko białe lub czerwone, finalnie - na prośbę klientek - wprowadziliśmy także w wersji czarnej. Myślę, że nie bez powodu czarny jest najwyżej ocenianym kolorem bielizny - jest jednocześnie klasyczny i praktyczny, a przy tym nowoczesny i bardzo zmysłowy.

Muszę jednak dodać, że choć bardzo lubię pracować z czarnymi koronkami i haftami, to uważam ten kolor za jeden z najtrudniejszych i najbardziej wymagających. Czerń jest piękna, ale jej piękno wydobywamy konstrukcjami, wyrafinowanym krojem czy detalami. Tu nie wystarczy tylko podstawowy wykrój czy przypadkowy dobór materiałów, bo jeśli tak podejdziemy do projektowania czarnej bielizny, to otrzymamy czarną, nieciekawą plamę koloru, która wizualnie przytłacza sylwetkę.

By się tego ustrzec stosujemy różne metody, na przykład łączymy ze sobą kilka odcieni czerni - a jako "specjaliści od czarnego" używamy w pracowni ponad trzydzieści wariantów tego koloru. To widać chociażby w modelu Black Dream, w którym połączyliśmy półtransparentny tiul z czarną gipiurą, dodatkowo ozdobioną czarnymi koralikami. Komplet jest czarny, ale dzięki czterem różnym odcieniom wygląda lekko i zmysłowo. Black Dream dobrze pokazuje też nasze podejście do tworzenia bielizny - nie idziemy drogą bezpiecznych, łatwych do uszycia produktów, które dominują na naszym rynku, tylko od początku stawiamy na bardzo efektowne, artystyczne konstrukcje, z dużą ilością wycięć, zdobień i ręcznie przyszywanych detali.

To prawda - Pani markę wyróżnia przede wszystkim niezwykle charakterystyczny styl. Jeśli ktoś interesuje się polskim rynkiem bieliźnianym, to na hasło "koronkowa bielizna" na pewno od razu usłyszy w głowie odzew: "White Rvbbit!". Kolekcje marki to małe dzieła bieliźniarskiej sztuki. Znakiem rozpoznawczym White Rvbbit są właśnie koronki, hafty, tiule. Dlaczego?
Nasza estetyka od początku jest bardzo spójna i to wynika z kilku czynników. Gdy zakładałam markę, chciałam przede wszystkim stworzyć miękki, koronkowy biustonosz dla drobnych biustów. Bez pianek, gąbek i innych wypełniaczy - sama koronka i piękne detale. To miał być biustonosz noszony nie po to, by optycznie powiększać czy mocno modelować biust, ale po to, by świetnie się w nim czuć, jak w talizmanie "na dobry dzień".

Taki sposób myślenia o bieliźnie sprawia, że każdą kolekcję projektujemy tak, jakby miała być ozdobą stylizacji, a nie produktem drugoplanowym. Stąd delikatne hafty, dużo złotych detali czy ozdoby, które naszywamy ręcznie tradycyjnymi ściegami. Mamy swoje ulubione dodatki i charakterystyczną paletę kolorów, przez co nasze produkty są estetycznie spójne i można je dowolnie ze sobą łączyć. To wszystko osadzamy w baśniowym klimacie Krainy Czarów, więc czujemy się zobowiązani do tworzenia czegoś nieprzeciętnego, unikalnego i w pewien sposób magicznego.

Podobno przed wprowadzeniem do sprzedaży nowej kolekcji zawsze czyta Pani "Alicję w Krainie Czarów". Do książkowego Białego Królika nawiązuje też nazwa marki. Czym w kontekście prowadzenia marki inspiruje Panią twórczość Lewisa Carrolla?

Ta książka jest jedną z moich ulubionych lektur i rzeczywiście za każdym razem, gdy ją czytam - a sięgam po nią kilka razy w roku - znajduję w niej coś nowego. Czasami jest to cytat, jak ten o sześciu niemożliwych rzeczach lub o tym, że wieczność może trwać tylko sekundę, które zainspirowały mnie do stworzenia kolekcji "Impossible Things" i "One Second". Innym razem są to całe historie, tak jak w przypadku opowieści o trzech siostrach: Elsie, Lacie i Tillie, które mieszkały na dnie studni i zajmowały się rysowaniem melasy.

Nie czytam jednak według ustalonego klucza, tylko pozwalam wyobraźni płynąć, bo przecież seria o przygodach Alicji jest pełna onirycznych, zagadkowych znaczeń, które możemy interpretować na nieskończenie wiele sposobów. To, co ujmuje mnie w niej najbardziej, to połączenie baśniowości z dużą dozą szaleństwa, które odkrywamy podążając za Białym Królikiem, i to właśnie dlatego wybrałam go na symbol naszej marki i jej główny komunikacyjny wyróżnik. Króliczek pełni u nas wiele ról: jest przewodnikiem po koronkowej Krainie Czarów, przemiłym, choć charakternym puchatym przyjacielem i magicznym asystentem pomagającym rozwiązać każdy problem. Wystarczy przyjąć jego zaproszenie i przejść na drugą stronę lustra, by odkryć nie tylko piękne koronki, ale także swoją definicję kobiecości.

Pamięta Pani pierwsze zamówienie?
Oczywiście, że pamiętam! Nasze pierwsze zamówienie zarejestrowaliśmy w dniu premiery sklepu online, czyli ostatniego dnia maja 2016 roku. Był to komplet Queen of Spades i zamówiła go pani Magdalena, która do tej pory jest naszą klientką. Pamiętam, że nie mogłam w to uwierzyć i kilka razy sprawdzałam, czy to nie błąd systemu, a jak już się upewniłam, że "to się dzieje naprawdę", uświadomiłam sobie, że przecież nie mam nawet umowy z firmą kurierską, bo nie zakładałam, że zamówienia pojawią się tak szybko!

To pierwsze zamówienie było nie tylko radosnym, bardzo emocjonalnym momentem, ale też cezurą, od której wszystko stało się realne i namacalne. Wszystkie poprzednie etapy, które rozpoczęłam kilkanaście miesięcy przed oficjalnym startem marki, a więc tworzenie kolekcji, szukanie szwalni, pierwsza sesja zdjęciowa, którą do tej pory z sentymentem wspominam, przygotowanie sklepu internetowego czy budowanie społeczności wokół "Króliczka" - przestały być tylko abstrakcyjnym, wirtualnym projektem. Przedsiębiorcy często mówią, że ich firmy nie istniałyby bez klientów i to zawsze brzmi jak truizm, ale właśnie tak to w istocie wygląda. Nawet najpiękniejsze, najbardziej dopracowane produkty nie mają racji bytu, dopóki nie znajdzie się ktoś, kto zaufa nam na tyle, by to zaufanie okazać własnym portfelem.

Mała, działająca tylko w Internecie marka błyskawicznie osiągnęła duży sukces. Była Pani przygotowana na tak ogromny pozytywny odbiór, czy też sytuacja Panią zaskoczyła?
Byłam bardzo zaskoczona - i tym jak wiele osób zamówiło nasze produkty, i tym, jak miło się o nich wypowiadały. Nasza pierwsza kolekcja liczyła tylko cztery komplety i szczerze mówiąc, nie zakładałam, że tak bardzo zmieni moje zawodowe życie. Tymczasem okazało się, że nie dość, iż komplety wyprzedają się błyskawicznie, to jeszcze zbierają rewelacyjne opinie w obszarach, które były dla mnie najważniejsze, czyli jakości produktu i obsługi klienta.

Te dwa czynniki sprawiły, że po zaledwie pół roku istnienia wygraliśmy pierwsze miejsce w plebiscycie Top Avanti!, otrzymując tytuł Młodej Marki Roku - a to z kolei sprawiło, że staliśmy się bardzo popularni. W tej chwili nasza społeczność liczy ponad sto tysięcy osób i jestem nie tyle dumna z samej liczby, co z tego, jak wspaniałe osoby przyciągamy. Kobiety, które współtworzą z nami społeczność "Króliczka" mają nawet swoją prywatną grupę na Facebooku i tam dzielą się opiniami, wspierają radami i pomagają w wyborze najlepszego stanika czy sukienki. To właśnie w grupie o nazwie "White Rvbbit - grupa Białego Króliczka" pokazujemy najwięcej kulisów naszej pracy - z projektowania, sesji zdjęciowych czy z naszej szwalni, którą prowadzimy już ponad trzy lata.

Własna szwalnia to przywilej, o którym większość małych marek odzieżowych może tylko pomarzyć.
To prawda. Szwalnia jest przywilejem, ale też ogromnym wyzwaniem, bo zarówno jej stworzenie, jak i prowadzenie wymaga o wiele więcej pracy niż zlecanie odszyć zewnętrznym firmom. Aby wyprodukować biustonosz w jakości przemysłowej, potrzebujemy aż pięciu specjalistycznych maszyn, do tego dochodzi wyposażenie krojowni, bo przecież każdy element trzeba we właściwy sposób skroić. Wszystko to razem daje dużą inwestycję, a przecież maszyny to tylko połowa sukcesu - drugą stanowi wykwalifikowany zespół krawcowych, specjalizujących się w szyciu bielizny.

Stworzenie dobrze działającej pracowni było ogromnym wysiłkiem i gdyby nie to, że rzeczywistość nas do tego zmusiła, to nie wiem, czy tak szybko odważyłabym się na ten krok. W pewnym momencie okazało się jednak, że szwalnie nie chcą przyjmować naszych wzorów w sposób, w jaki je zaprojektowaliśmy, bo wymagały za dużej precyzji albo ręcznych wykończeń. Innymi słowy dostaliśmy komunikat, że albo zrezygnujemy z pracochłonnych detali i będziemy szyć "jak wszyscy”, albo nikt nam bielizny nie uszyje. To było w 2017 roku, niecały rok po premierze marki i wtedy właśnie podjęłam decyzję o stworzeniu własnej pracowni.

Jak ta decyzja wpłynęło na rozwój marki?
Własna pracownia przeniosła White Rvbbit w zupełnie nowy wymiar. Mogliśmy nie tylko tworzyć najbardziej skomplikowane konstrukcje na rynku, ale także odpowiedzialnie zarządzać produkcją i magazynem w taki sposób, by maksymalnie ograniczyć nadprodukcję. Wcześniej musiałam zamawiać partie odszyć z dużym wyprzedzeniem, nie wiedząc do końca, jakie rozmiary będą najbardziej potrzebne. Odkąd posiadamy własną pracownię, mamy optymalne stany magazynowe, monitorujemy zamówienia i na ich podstawie układamy serie. Wszystkie nowe kolekcje wprowadzamy na zasadach przedsprzedaży, a więc klienci składają zamówienia, my je zbieramy i dopiero na ich podstawie tworzymy plan produkcji. To system, w którym wszyscy wygrywają: klienci dostają zniżkę na nową kolekcję, my produkujemy tylko to, co jest naprawdę potrzebne, a nasza planeta nie jest zasypana nadwyżką ubrań.

Drugim ważnym aspektem jest pełna kontrola jakości, której nie sposób osiągnąć zlecając szycie na odległość. Moje biuro znajduje się w pokoju bezpośrednio przylegającym do pracowni, więc jestem w niej kilka razy dziennie, a gdy tworzymy nowe kolekcje, to więcej czasu spędzam w pracowni, niż przy biurku. Podobnie jest, gdy szyjemy na indywidualne zamówienia klientek, a to zdarza nam się praktycznie w każdym tygodniu.

Wraz z rozwojem handlu elektronicznego sprzedaż bielizny trafiła do Internetu, ale wiele kobiet nadal obawia się kupować biustonosze czy figi bez uprzedniego przymierzenia ich w sklepie stacjonarnym. Czy zakupy bielizny według Pani przez Internet mają też swoje plusy?
Zdecydowanie tak - i mówię to nie tylko jako osoba prowadząca markę internetową, ale także jako klientka, która robi zakupy niemal wyłącznie online. Największą przewagą zakupów internetowych jest czas, jaki dzięki nim oszczędzamy. Zamiast chodzić od butiku do butiku i sprawdzać, jaki jest w nich asortyment, czy są nasze rozmiary i ile kosztuje dany produkt, możemy sprawdzić to kilkoma kliknięciami. Szybko, wygodnie i bezpiecznie, co w obecnej sytuacji związanej z pandemią jest szczególnie ważne.

Wiem, że główną obawą związaną z bielizną jest to, czy będzie pasowała, ale przy dobrej obsłudze klienta można zminimalizować to ryzyko. U nas działa to tak, że zawsze chętnie pomagamy w doborze rozmiaru i fasonu, instruujemy, jak się zmierzyć i analizujemy te pomiary, a jeśli rozmiar okaże się nie do końca trafiony, to bez problemu wymieniamy produkt. Jest też jeszcze jeden bardzo pozytywny aspekt zakupów online, o którym często piszą nasze klientki: czekanie na przesyłkę przypomina czekanie na prezent.

Pani Katarzyno, porozmawiajmy teraz o początkach White Rvbbit. Jak to się stało, że kobieta z tytułem doktora z literaturoznawstwa rzuciła karierę i postanowiła szyć bieliznę?
To był splot wielu okoliczności. Pomysł założenia marki pojawił się w momencie, gdy zawodowo byłam na rozdrożu. Z jednej strony miałam wtedy dobrą pracę, bo zajmowałam się marketingiem i komunikacją w międzynarodowej firmie produkcyjnej, ale to przestało mi sprawiać satysfakcję. Z drugiej strony byłam tuż po obronie doktoratu i poważnie rozważałam karierę naukową. Intuicja podpowiadała mi jednak, że być może to właściwy moment, by zaryzykować i wybrać sercem, a więc wrócić do krawiectwa i projektowania ubrań. To od zawsze było moją pasją, bo już od dzieciństwa przerabiałam swoje ubrania, potem nauczyłam się pracy z wykrojami, a gdy byłam na studiach szyłam już nie tylko dla siebie, ale też dla rodziny i znajomych. Nawet gdy brałam ślub, uszyłam sukienki dla moich sióstr i dla mamy.

Gdy założyłam markę, nie myślałam o niej jak o biznesie, tylko właśnie jak o rozwoju porzuconej na kilka lat pasji. Utrudniłam to sobie zresztą maksymalnie, ambitnie wybierając bieliznę, zamiast dobrze mi znanego obszaru sukienek. Z perspektywy czasu widzę, jak wielkim to było wyzwaniem i nie dziwię się, że nawet najbliższe mi osoby podchodziły do mojego pomysłu bardzo sceptycznie.

Tymczasem teraz ubiera Pani te bliskie kobiety w swoje projekty! Jak teraz odbierają one Pani działalność? Jaki jest odbiór bielizny White Rvbbit wśród kobiet w wieku naszych mam i babć? Przede wszystkim - gdy mówię o bliskich kobietach - nie mogłabym nie wspomnieć o Marcie i Tatianie, które są moim najbliższymi współpracowniczkami, i to dzięki nim wszystko działa tak sprawnie. One nie tylko pracują ze mną przy tworzeniu każdej kolekcji, ale także noszą te projekty, Marta wybrała nawet naszą suknię Tillie Maxie na swoje przyjęcie weselne - i to ma dla mnie ogromne znaczenie, bo pokazuje, że wspólnie tworzymy coś wyjątkowego.

A jeśli chodzi o moją rodzinę to myślę, że teraz jesteśmy na takim etapie, że "Króliczek" przestał być dla nich abstrakcją, a stał się czymś realnym i interesującym. Mieliśmy takie dwa przełomowe momenty, w których nastawienie do mojej działalności bardzo się zmieniło. Pierwszym było wynajęcie biura, czyli namacalny dowód na to, że firma w ogóle istnieje i nie jest tylko moją fantazją. Wtedy moja rodzina nie tylko zaczęła się tym interesować, ale nawet pracować ze mną - mam tu na myśli szczególnie moją najmłodszą siostrę Arletę, która przez pół roku pomagała mi z zamówieniami i obsługą klienta. Arleta była też pierwszą osobą z mojej rodziny, która nosiła naszą bieliznę i tu pewnie pomogło to, że ona jest bardzo otwarta na nowości, a koronkowe braletki po prostu się jej podobały.

Drugim przełomem było wprowadzenie balkonetek w rozmiarówce braffiterskiej, bo wtedy po prostu mogłam ubrać biusty prawie wszystkich kobiet w mojej rodzinie. Moja mama uwielbia wszystkie balkonetki z naszej pracowni, podobnie moja druga siostra Lidia - obie są wielkimi fankami biustonoszy One Second i mają je we wszystkich możliwych kolorach. Moja mama jest zresztą wspaniałą testerką, bo zupełnie nie przejmuje się zasadami dbania o koronki, więc jeśli dany model przetrwa pół roku w rękach mamy, to wiem, że przetrwa absolutnie wszystko (śmiech).

Jedyną osobą, która nie nosi biustonoszy z regularnych kolekcji White Rvbbit jest moja babcia Łucja, ale ona z kolei najmocniej mi kibicuje i stale podsuwa pomysły na nowe modele. Babcia potrafi wycinać inspiracje z gazet, które czyta, albo dzwoni z informacją, że w telewizji jest właśnie pani ubrana w jakąś zjawiskową koronkę, którą koniecznie trzeba odnaleźć i wprowadzić do nas. Wiele osób pyta, jak odbierają nasze produkty kobiety w dojrzałym wieku i ja wtedy zawsze myślę o tym, że gdyby moja 84-letnia babcia projektowała rzeczy White Rvbbit, to byłyby znacznie bardziej odważne.

Bardzo często podkreśla Pani, że White Rvbbit nie dyskryminuje żadnego biustu, ale dużą uwagę poświęca Pani małym biustom, które są pomijane przez duże brandy.
Tak, ubieranie drobnych kobiet od początku były jednym z podstawowych celów naszej marki. Gdy startowaliśmy z White Rvbbit, drobne biusty - mam tu na myśli rozmiary 65B, 65C czy 70A - były traktowane bardzo stereotypowo, tak jakby obowiązkiem kobiet noszących te rozmiary było optyczne powiększanie ich push-upami. To było często wzmacniane komunikatem sugerującym, że bieliznę kupujemy przede wszystkim dla naszych partnerów. My natomiast wychodzimy z założenia, że bieliznę kupujemy dla siebie samej, to my mamy czuć się w niej dobrze, a to, czy zakładamy braletkę, balkonetkę czy push-up powinno być dyktowane jedynie tym, w jakim kroju czujemy się dobrze i na jaki mamy ochotę.

Z tego względu nasze biustonosze, także te koronkowe, szyjemy od rozmiaru 65A, a w indywidualnych zamówieniach od obwodu 60. W każdej kolekcji staramy się też wprowadzić nową konstrukcję i tu kierujemy się sugestiami naszych klientek. W ten sposób poszerzyliśmy portfolio o biustonosze usztywniane, gładkie biustonosze idealne pod wymagające sukienki, a w ostatniej kolekcji także o biustonosze push-up.

Warto jednak pamiętać, że różnorodność modeli pokazuje, jak różnorodne są kobiece biusty. Bardzo zależy mi na tym, byśmy nie bały się o tym rozmawiać i szukały swoich bieliźnianych ideałów tak długo, aż naprawdę je znajdziemy. Dlatego też zachęcamy nasze klientki, by do nas pisały lub dzwoniły i otwarcie mówiły, czego oczekują od biustonosza - czy to ma być stanik mocno stabilizujący, ozdobna braletka, która świetnie wygląda w nowoczesnych stylizacjach, usztywniany stanik dający idealnie okrągły kształt czy zmysłowa bielizna na randkę - nasze braffiterki świetnie doradzają, więc pomogą nie tylko dobrać rozmiar, ale także najlepszy model.

Słyszałam, że każdy model przed wprowadzeniem do sprzedaży testuje Pani osobiście...
Ma Pani stanowczo za dużo informacji! (śmiech) Ale tak, to prawda - jestem zawsze pierwszą testerką każdego modelu, jaki powstaje w naszej pracowni i to do mnie trafia każdy prototyp na długo zanim wejdzie do produkcji. Mój charakter idealnie pasuje do takich zadań, bo jestem drobiazgowa, pedantyczna i wymagająca, przez co odrzucam więcej projektów niż finalnie akceptuję - albo je poprawiam tak długo, aż będą idealne.

W trakcie testów staram się wyłapać wszystko to, na co może zwrócić uwagę klientka: sprawdzam, czy materiał jest przyjemny, czy biustonosz dobrze się nosi i jak się zachowuje po praniu, oceniam jakość surowców i przede wszystkim sprawdzam, czy bielizna spełnia swoje zadania. Znam nasze modele od podszewki i mam nawet swoich faworytów - w tej chwili są to półgorset Tied Story z naszej ostatniej kolekcji i koronkowy czarny half-cup, który pokażemy dopiero wiosną.

Pani Katarzyno, jak dbać o bieliznę, by jak najdłużej zachowała swój pierwotny wygląd i by jak najdłużej cieszyła oko?
To jest bardzo dobre pytanie, bo o ile pranie bielizny z jeansami podczas testów ma dla mnie wartość eksperymentalną i pozwala oceniać wytrzymałość stosowanych przez nas włókien, o tyle stanowczo odradzam taki sposób "dbania" o własną bieliznę.

Najlepszą metodą dbania o biustonosze, czy nawet o każde ubranie, jest zrozumienie, z czego dany produkt został wykonany. Bawełna potrzebuje innej pielęgnacji niż wiskoza, a jedwab innej niż wełna, więc poszukanie informacji na temat materiału jest pierwszym krokiem do dobrego dbania o ubrania. W przypadku bielizny najwięcej pytań rodzi zwykle bielizna delikatna, wykonana z siatek, koronek bądź haftu, bo z jednej strony chcemy cieszyć się nią jak najdłużej, a z drugiej - nie chcemy komplikować sobie życia codziennym ręcznym praniem.

Idealnym scenariuszem dbania o koronki jest delikatne ręczne pranie w letniej wodzie, z użyciem płynu przeznaczonego właśnie do prania bielizny. Wiem, że kupowanie oddzielnego płynu do biustonoszy może brzmieć ekstrawagancko, ale w tym szaleństwie jest metoda - w dodatku bardzo skuteczna. Płyny do bielizny są delikatne, a przy tym świetnie czyszczą, nie uszkadzając włókien, więc bielizna nie staje się szorstka i nieprzyjemna jak po zwykłym proszku czy mydle. Jeśli nie mamy czasu lub ochoty na pranie ręczne, możemy użyć takiego płynu w pralce, w delikatnym programie, wkładając wcześniej bieliznę do specjalnych woreczków. To są takie podstawy, bo równie ważne jest właściwe suszenie czy przechowywanie - piszemy o tym dużo na blogu na naszej stronie.

Idą Święta Bożego Narodzenia, więc nie mogę nie zapytać Pani, czy bielizna to dobry prezent? Czym się kierować przy ewentualnym wyborze?
Bielizna to prezent bardzo osobisty, musimy więc ocenić, jaką relację mamy z osobą, która miałaby taki prezent dostać. Moje siostry na przykład uważają, że bielizna jest wspaniałym prezentem na każdą okazją, więc spodziewam się dostać od nich niedługo listę bieliźnianych życzeń na najbliższe święta (śmiech).

A zupełnie poważnie: bielizna jest jednym z najpopularniejszych prezentów na święta i bardzo to odczuwamy już od połowy listopada, gdy mężczyźni dzwonią w sprawie prezentów dla swoich partnerek. W takiej sytuacji najlepiej kierować się gustem osoby obdarowywanej, ale mamy też na stronie specjalne prezentowniki, czyli typy najpopularniejszych modeli bielizny na daną okazję. Jest tam dużo zmysłowych koronek, są piękne zestawy bielizny nocnej, jest też wariant bezpieczny, czyli karty podarunkowe. Wspomniałam o mężczyznach, ponieważ oni najczęściej konsultują z nami sprawy rozmiarowe, ale to wcale nie oznacza, że bielizna sprawdza się tylko jako prezent dla partnerki. Wiele naszych klientek wybiera ją na prezent dla swoich mam, przyjaciółek czy sióstr - bliskich sobie kobiet, którym chcą podarować coś wyjątkowego.

Na koniec chciałabym podpytać o plany na 2021 rok. Czego możemy spodziewać się w ofercie White Rvbbit?
Obecny rok pokazał nam, że rzeczywistość pisze swoje własne scenariusze, więc nauczona doświadczeniem tym razem wolałabym niczego nie zapeszać. Najważniejsze jest dla nas to, by sukcesywnie realizować nasz główny cel: stać się pierwszym wyborem każdej kobiety, która pomyśli o pięknych koronkach. Nasze kolekcje na przyszły rok są już niemal gotowe i mogę zdradzić, że jest w nich wszystko to, za co nasza społeczność pokochała "Króliczka", także w zupełnie nowych, spektakularnych konstrukcjach. To będzie magiczny, koronkowy i w wielu aspektach przełomowy rok!

Bardzo dziękuję za rozmowę!

***

WHITE RVBBIT to wyjątkowa polska bielizna. Stworzona przez Katarzynę Witkiewicz marka chce bycie blisko kobiet - wszystkich kobiet, bez względu na noszony przez nie rozmiar, bez narzucania jednego konkretnego modelu bielizny dla danej figury.
W idealnie dopasowanej bieliźnie od Białego Króliczka masz się czuć po prostu sobą.
Zajrzyj do niezwykłego świata WHITE RVBBIT - jestem pewna, że wśród dostępnych produktów znajdziesz coś idealnego dla siebie lub bliskiej Ci kobiety!
www.whitervbbit.com

Katarzyna Witkiewicz. Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa, specjalizująca się w literaturze najnowszej. Zawodowo założycielka ekskluzywnej marki bielizny - WHITE RVBBIT, która już po kilku miesiącach od premiery została doceniona między innymi główną nagrodą Plebiscytu Top Avanti 2016 w kategorii Młoda Marka Roku. Wcześniej pracowała jako Rzecznik Prasowy / PR Manager międzynarodowej firmy produkcyjnej, gdzie odpowiadała za koordynację działań komunikacyjnych i marketingowych oraz inicjowała przedsięwzięcia promocyjne, wykorzystujące nowoczesne media i niestandardowe kanały dotarcia do klientów firmy. Prelegentka konferencji poświęconych literaturze najnowszej i nowym mediom, autorka artykułów o strategiach PR-owych współczesnych pisarzy polskich, tożsamości ponowoczesnej, komunikacji i funkcjonowaniu w przestrzeni rynkowej.
- Justyna

author

Justyna Ziembińska-Uzar

Cześć! Nazywam się Justyna Ziembińska-Uzar i od 2012 roku na swoim blogu opowiadam o ciekawych polskich produktach oraz przedstawiam polskie marki. Moją misją jest promocja patriotyzmu konsumenckiego w codziennym wydaniu. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej, na nowo odkrywając dla siebie hasło "dobre, bo polskie"!


Udostępnij ten post

1 komentarze :

Komentarze na blogu są moderowane.

NIE PUBLIKUJĘ KOMENTARZY ZAWIERAJĄCYCH LINKI.

Komentarze zawierające treści obraźliwe i złośliwe, a także zawierające reklamy, linki do sklepów i stron firmowych oraz stanowiące wsparcie dla marketingu szeptanego nie będą publikowane.

Moje przeglądy