Łagodzący krem do twarzy BB Vianek - dlaczego się nie polubiliśmy?

10 marca 2017

W ubiegłym roku, na wiosnę, postanowiłam zaopatrzyć się w kosmetyki, dzięki którym będę w stanie wykonać pełny makijaż. Choć na co dzień maluję się dość delikatnie, sięgając zazwyczaj tylko po tusz do rzęs i kredkę do powiek, chciałam w końcu móc czasem podkreślić kości policzkowe czy brwi. Brakowało mi praktycznie wszystkiego - pudru, bronzera, rozświetlacza, korektora, bazy pod cieni, różu...
Nie miałam też fluidu. Dawno, dawno temu regularnie używałam azjatyckiego kremu BB, który bardzo mi odpowiadał, bo delikatnie poprawiał koloryt skóry i rozświetlał cerę, jednak po zajściu w ciążę postanowiłam z niego zrezygnować. Po porodzie również przez wiele miesięcy obywałam się praktycznie bez podkładu, sięgając w sytuacjach awaryjnych po podkład Eveline, z którego nie do końca byłam zadowolona. Zaczęłam rozglądać się za kolejnym kremem BB, już nie azjatyckim, ale od rodzimego producenta kosmetyków. Zależało mi nie tylko na tym, żeby jego odcień współgrał z kolorem mojej skóry - równie ważny był dla mnie skład. Szukałam kosmetyku opartego na naturalnych składnikach.

Szukałam, szukałam, szukałam i... I nie znalazłam. Koniec końców postawiłam na podkład Skin Balanace (odcień numer 20) polskiej firmy Pierre Rene, który mnie bardzo pozytywnie zaskoczył i który kupuję już od roku. Sięgam po niego często, ale nie codziennie.

Nadal jednak rozglądałam się za polskim kremem BB, więc gdy tylko zobaczyłam, że katalog cenionej przeze mnie marki kosmetyków Vianek powiększył się właśnie o łagodzący krem do twarzy BB z filtrem, pomyślałam: O, super! Nareszcie coś dla mnie! W końcu znalazłam nasz krem BB o dobrym składzie! O stosowanych do tej pory przeze mnie kosmetykach Vianek mam bardzo dobre zdanie; uwielbiam szampon nawilżający, płyny micelarne, toniki, kremy do twarzy czy żele pod prysznic (więcej o serii Vianek przeczytasz na blogu tutaj). Nie spodziewałam się więc, że Viankowy krem BB kompletnie nie spełni moich oczekiwań... Jak do tej pory, jest to największe moje kosmetyczne rozczarowanie roku, niestety. Po pokazaniu kremu na moim profilu na Instagramie i na Facebooku obiecałam czytelniczkom podzielić się swoimi wrażeniami. Pytań było tak dużo, że - nie chcąc odpisywać każdemu z osobna - postanowiłam odpowiedzieć na blogu.

ŁAGODZĄCY KREM DO TWARZY BB VIANEK

Tak o swoim kremie pisze producent:
Łagodzący krem do twarzy BB SPF 15 to lekki, wielofunkcyjny krem do pielęgnacji na dzień, zawierający tylko filtry fizyczne (tlenek cynku i dwutlenek tytanu), chroni skórę wrażliwą i podrażnioną przed szkodliwym działaniem promieni UV. Naturalne pigmenty ujednolicają koloryt, korygują drobne niedoskonałości i rozświetlają cerę. Dzięki zawartości składników nawilżających (m.in. ekstrakt z jeżówki purpurowej) i łagodzących (alantoina), krem może być aplikowany samodzielnie lub stanowić świetną bazę pod inne kosmetyki kolorowe.
Opis brzmi bardzo zachęcająco, prawda? Krem nie tylko pielęgnuje cerę, ale i zawiera dobrze tolerowane filtry mineralne, chroniące przed promieniowaniem UV. Dodatkowo ma ujednolicić koloryt skóry, zatuszować drobne niedoskonałości i rozświetlić cerę. Czegoś takie szukałam! Po pierwszej aplikacji chciało mi się płakać - ale nie z radości, że znalazłam wymarzony krem BB do codziennego stosowania...

Jeszcze nigdy nie widziałam, by moja twarz tak potwornie się świeciła po nałożeniu jakiegokolwiek kosmetyku. Natychmiast zaczęłam zmywać krem, nie wyszłabym z tak efektownie świecącą się twarzą z domu. Kolejne dwa podejścia - i taki sam efekt.

Krycie? Jeśli krem kryje, to faktycznie bardzo, bardzo delikatnie - lub po nałożeniu kilku warstw (oczywiście zdaję sobie sprawę, że mocne krycie nie jest główną cechą kremów BB). Po dokładnym rozsmarowaniu, krem po prostu wtopił się w skórę, więc nawet nie jestem w stanie stwierdzić, czy nie jest dla mnie za ciemny; być może po prostu z mało go zaaplikowałam. Gdyby nie świecenie się, nie pomyślałabym, że mam na twarzy krem BB. Kolor przed aplikacją na twarz określiłabym jako brzoskwiniowy.

Konsystencja kosmetyku jest rzadka, krem się wręcz leje, brudząc dozownik i nakrętkę. Zresztą - brudzi w ogóle. Jeśli masz zamiar go wypróbować, zrób to po pełnym ubraniu się i bardzo uważaj. Unikaj kontaktu z białymi rzeczami; nie dam Ci gwarancji, że plamy z kremu się bezproblemowo spiorą (nie próbowałam). Kremy BB, z którymi do tej pory miałam do czynienia (głównie były to próbki), były zdecydowanie gęstsze. Mając na twarzy pokład Skin Balance, mogę spokojnie pójść na ciuchowe zakupy - wytarcie nosa z kremem Vianek na twarzy sprawi, że spora część kosmetyku zostanie na chusteczce w postaci ciemnych plam.

Do gustu nie przypadł mi również zapach kremu.
Na tle innych świetnych kosmetyków marki Vianek, łagodzący krem do twarzy BB to moim zdaniem produkt nieudany. Wiem, że w swojej ocenie nie jestem odosobniona - śledzę pojawiające się recenzje o kremie; wiele kobiet podkreśla, że kolor jest dla nich zdecydowanie za ciemny. Jednak obok skrajnie negatywnych komentarzy pojawiają się też opinie bardzo pozytywne (zobacz wpisy na blogu Kosmetologia Naturalnie oraz Disa.pl), więc - jak to zwykle bywa z kosmetykami - najlepiej samodzielnie się przekonać, czy nam odpowiada. Polecam zacząć do próbki. Ja do tego kremu nie wrócę. Jeśli masz ochotę, obejrzyj jeszcze wideorecenzję kremu w wykonaniu Agnieszki Szwarc - tutaj.

Krem w sklepie internetowym marki kosztuje 29,99 zł. Dostępny jest w opakowaniu o pojemności 50 ml. Producent zaleca, by od momentu otwarcia zużyć go w ciągu 6 miesięcy.


Udostępnij

Google+

2 komentarze :

  1. Krem do twarzy bardzo ciekawy ;) Coś dla mnie bo rozswietlajacy delikatnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie również się nie sprawdził :( Jedynie jego zapach mi się spodobal, ale to stanowczo za mało!

    OdpowiedzUsuń

Komentarze na blogu są moderowane.

Komentarze zawierające treści obraźliwe i złośliwe, a także zawierające reklamy, linki do sklepów i stron firmowych oraz stanowiące wsparcie dla marketingu szeptanego nie będą publikowane.

Moderacja komentarzy może trwać do 48 godzin.