Browar Brodacz

17 lutego 2016

Na tle innych browarów rzemieślniczych ten wyróżnia się oryginalną nazwą, mocno wyczuwalną goryczką i fantazją w łączeniu smaków. Browar Brodacz - bo o nim mowa - działa już od ponad roku i staje się coraz bardziej rozpoznawalny wśród rodzimych piwoszy i smakoszy piwa niszowego. Na piwnej mapie Polski można go znaleźć w kolejnych miejscach, a ich liczba ciągle wzrasta - podobnie jak liczba sympatyków Brodacza. Nic dziwnego - w Brodaczu są nie tylko najlepsze składniki, nietypowo jak na piwo zestawione, ale i autentyczna pasja do warzenia bardzo dobrego piwa!

Z naszym piwem jesteśmy od początku do końca. Od wlania pierwszej kropli wody do kadzi, od dodania pierwszego ziarna słodu, do zatknięcia kapsla na butelce. Doglądamy, pilnujemy, degustujemy i w końcu rozlewamy, abyście Wy także mogli posmakować piwa uwarzonego z pasją! W naszym browarze rodzą się piwa nietuzinkowe. Lubimy eksperymenty i różnorodność. Wykorzystujemy naszą szczyptę szaleństwa, aby stworzyć piwo, którego smak zachwyci nawet najbardziej wymagających smakoszy.
W warzenie piwa wkładamy całe serce. Nasza praca to nieprzespane noce, ciągłe degustacje, niekończąca się przygoda, niesłabnąca pasja, walka z filtracją i wierzcie lub nie - chodzenie po wodzie.
Niebanalna, ciekawa nazwa nie umknęła i naszej uwadze. Piwa z przyjemnością spróbowaliśmy - bardzo nam smakowało! Udało nam się również porozmawiać z twórcą browaru - Tomaszem Brzostowskim. Zapraszamy do przeczytania naszego wywiadu!


Chcę, żeby polski konsument częściej sięgał po naprawdę dobre piwo…
rozmowa z założycielem Browaru Brodacz, Tomaszem  Brzostowskim


Kupuję Polskie Produkty: Tomku, to pytanie pewnie zadają Ci wszyscy - jak wpadłeś na tak niecodzienną nazwę dla browaru?
Browar Brodacz: Nazwa była wynikiem dłuższego planowania. Miała być wpadająca w ucho, łatwa do zapamiętania, chwytliwa... No i domena musiała być wolna. Brodacz jako postać daje też sporo możliwości kreacji. Sam rok temu miałem jedynie zarost, choć myślałem, że to broda, ale tak nie było (śmiech). Dopiero później zacząłem ją rozwijać i pielęgnować. Stałem się Brodaczem z logotypu.

Czyli piwo z Browaru Brodacz nie jest tylko dla brodaczy...?
Tak! Nie da się ukryć, że mówi się głównie o piwoszach, ale i piwoszki pojawiają się w świecie dobrego piwa coraz częściej. Piwa Brodacza najlepiej smakują, jeśli ma się bujny zarost na twarzy, ale panowie bez brody też chętnie sięgają po nasze trunki. Naszą główną grupę odbiorców stanowią młode, dynamiczne i nowoczesne osoby z dużych miast. Podstawowa oferta Browaru Brodacz na ten rok to zarówno wyraziście chmielone IPA [India Pale Ale - intensywnie aromatyczne i smakowe piwa rodem z Anglii, które dostało nowego życia po spopularyzowaniu amerykańskich chmieli - przyp. KPP], jak i spokojniejsze, mniej goryczkowe, owocowe w smaku piwa oraz pozycje o do tej pory niespotykanym połączeniu w postaci np. saisona z szałwią białą.


Skąd pomysł na tak egzotyczne połączenia smakowe? Skąd czerpiesz pomysły?
Piwo jest bardzo plastycznym i różnorodnym napojem, dlatego da się do niego wrzucić prawie wszystko, np. bekon w syropie klonowym. Ogranicza cię tylko wyobraźnia i umiejętność obserwacji. Możesz zainspirować się połączeniami kulinarnymi, np. smakują ci truskawki w czekoladzie, to zrób ciemne piwo z dodatkiem słodu czekoladowego i dorzuć do niego świeże truskawki. Możesz chcieć użyć składników popularnych w jakimś regionie, np. zrobić piwo z dodatkiem jałowca na wzór popularnego niegdyś tam trunku. Czasami podchodzimy do sprawy z odrobiną szaleństwa i zastanawiamy się, co się stanie, gdy użyjemy tego składnika…

Jak to się stało, że zająłeś się warzeniem piwa?
Zaczęło się od miłości do piwa. To mój ulubiony trunek od wielu lat. Najpierw nie przykładałem dużej wagi do tego, jaki rodzaj piwa spożywam. Jakiś czas temu przeprowadziłem się do Trójmiasta i w świat piw z mniejszych browarów wprowadził mnie szwagier. Potem już zacząłem szukać sam. Trafiłem na warsztaty z domowego warzenia piwa. Wcześniej trochę o tym czytałem, ale nie byłem w stanie zwizualizować sobie całego procesu. Po warsztatach nadszedł czas intensywnego warzenia w domu, a następnie – częstowania znajomych i zaopatrywania imprez, które organizowali, dzięki czemu mogłem testować moje piwa na szerszej grupie odbiorców. I w końcu przyszedł moment rzucenia spokojnego, bezpiecznego etatu, żeby… robić piwo. To był szalony czas. Nadal jest, bo branża nie jest ukształtowana, więc każdy dzień to walka o ciut większy kawałek tortu serwowanego przez browary koncernowe, ale my mali browarnicy jesteśmy na dobrej drodze. Podjęcie tak ryzykownej decyzji spowodowało, że nie mam opcji powrotu do strefy komfortu, dzięki temu walczę pięć razy mocniej o swoją pozycję na wzrastającym rynku.

I jak czujesz się po roku prowadzenia własnego biznesu w Polsce?
Właściwie całkiem dobrze. Okazało się, że prowadzenie firmy w Polsce wcale nie jest takie trudne. Oczywiście co jakiś czas staję przed niekompetentnym urzędnikiem albo ustawowym absurdem, ale jakoś sobie z tym radzę.


Dużo się działo w trakcie tego roku, prawda?
Prawda W stosunkowo niedługim czasie udało mi się zbudować markę o dobrej pozycji wśród browarów tzw. nowej fali. W ciągu roku sprzedałem ponad 100 000 butelek piwa. Dla mnie największym sukcesem minionego roku był festiwal Hevelka, którego jestem pomysłodawcą i współorganizatorem, a także współpraca z youtuberami. Z Mietkiem Mietczyńskim uwarzyliśmy wspólnie piwo - Masochistę. W tym roku planujemy kolejne wspólne akcje z innymi youtuberami.

 
Czy ktoś Ci pomaga w prowadzeniu browaru?

TAK. Pomimo że Brodacz to tak naprawdę jedna osoba, czyli ja, mam wiele osób wokół, które trzymają kciuki i pomagają mi, jak mogą. Nie sposób nie wspomnieć tutaj o mojej dziewczynie, Marcie, która zawsze mnie wspiera, pomaga rozważyć za i przeciw, czasem podjąć właściwe decyzje. Mam też wielu przyjaciół, którzy w ramach swoich kontaktów promują Brodacza w każdym możliwym miejscu albo pomagają mi skontaktować się z odpowiednimi osobami. Jeśli miałbym policzyć wszystkie osoby, które w mniejszym lub większym stopniu przyczyniły się do tego jak Brodacz się rozwija, to musiałbym wymienić przynajmniej z pięćdziesiąt nazwisk. Aktualnie poszukuję inwestora i mentora, który pomógłby zwiększyć tempo wzrostu Brodacza. Mam plany rozwinąć markę również o produkty niealkoholowe.

Twoja rodzina zaakceptowała Twój wybór? Porzucenie stałej pracy i otwarcie dość niepewnego biznesu pewnie było dla nich szokiem?
Moja rodzina właściwie nie miała nic do gadania. Jeśli mówię, że coś zrobię, to i tak to zrobię. Od rodziny zależało tylko, czy pomogą mi zdobyć finansowanie rozpoczęcia działalności. Pomogli, za co bardzo im dziękuję. Poza tym pochodzę z przedsiębiorczej rodziny. Wychowywałem się, patrząc jak tata prowadzi interesy. Czasem zabierał mnie na spotkania biznesowe. Rodzice do niczego mnie nie namawiali, ale jak już za coś się brałem, to pomagali. Zawsze.

Rodzice piją Twoje piwo?

Rodzice mieszkają w małym mieście, gdzie nie ma sklepu z takimi piwami, ale jak jadę do domu to zawsze ich zaopatruję. Piją, częstują innych, promują wśród znajomych.

Warzenie i degustowanie piwa dla niektórych jest pracą marzeń…
Odpowiem, cytując Bruce'a Willisa: "Being famous is fun. For about 5 minutes". Podobnie jest z warzeniem piwa. Na początku czujesz, że nic wielkiego by się stało, gdybyś PRZYPADKIEM wpadł do tanku z piwem; oczywiście w nowoczesnych browarach jest to niemożliwe, bo nie stosuje się otwartych tanków fermentacyjnych, ale taka ekscytacja z czasem mija i musisz się po prostu skupić na warzeniu dobrego piwa. Nie da się jednak ukryć, że praca z piwem to przyjemność i samo zdrowie.


Gdzie warzysz piwa?
Aktualnie w niedawno reaktywowanym browarze w Bytowie.

 Na stronie browaru czytamy: "Nie idziemy na kompromisy w kwestii jakości surowców. Mają być albo najlepsze albo wcale. Nie poganiamy piwa, nie przyspieszamy, nie wymuszamy. U nas wszystko toczy się naturalnym rytmem. I nie trzymamy się sztywno receptur. Chcemy, by nasze piwo było niepowtarzalne i wyjątkowe". Skąd pozyskujecie składniki? Ile trwa przygotowanie jednej partii piwa?
Generalnie zaopatrujemy się u polskich dostawców. Jednak nie wszystkie surowce są produkowane w Polsce, niestety. Na przykład chmiele importowane są z USA albo z Nowej Zelandii. Polskie chmiele, pomimo rosnącej popularności i atrakcyjności profilu aromatyczno-smakowego (głównie z reaktywowanych, historycznych odmian) są dostępne w ograniczonym zakresie. Słody kupujemy głównie ze słodowni posadowionych w Polsce (niestety właściciel jest zagraniczny, ale za to ziarna zbóż do słodowania kupowane są od polskich rolników), czasami tylko posiłkując się słodami specjalnymi (które nie są produkowane w Polsce) ze słodowni zagranicznych. Uwarzenie jednej warki piwa trwa około 8 godzin. Jednak fermentacja i leżakowanie to proces trwający łącznie co najmniej 4 tygodnie.

Czy w najbliższym czasie pojawią się jakieś nowości w aktualnej ofercie piw?
Pewnie! Mamy 5 stałych pozycji, ale nie zgubiliśmy po drodze kreatywności. Na początku marca wypuszczamy piwo kooperacyjne z browarem Szpunt oraz znanym rysownikiem. W kwietniu szykuje się premiera piwa z bardzo lubianym youtuberem, w czerwcu kolejna taka współpraca. Może uda się ustawić jeszcze jedną na sierpień lub wrzesień. Sprawa jest w toku. Oprócz tego chcielibyśmy nawiązać współpracę z kolegami z branży. Możecie być pewni, że o Brodaczu w tym roku będzie bardzo głośno!

Które piwo najbardziej lubisz?

Brodaczowe „Pinki” – American Wheat. Jest idealne na wieczorny relaks. Będzie dostępne od maja.


A wśród klientów które cieszy się największą popularnością?
Browar Brodacz: California. Amerykańskie chmiele, które wnoszą do piwa smaki i aromaty, są pożądane przez większość osób gustujących w piwach rzemieślniczych.

Jak świętowałeś pierwsze urodziny browaru?

Browar Brodacz: Świętowałem dość hucznie, z osobami, które piją Brodacza. Postanowiliśmy, że część piwa, które normalnie moglibyśmy sprzedać, przeznaczymy na wspólne świętowanie. Porozumieliśmy się z pięcioma lokalami w Polsce i nasze piwo było tam dostępne w bardzo atrakcyjnej cenie. Oprócz tego zamówiliśmy tort i cieszyliśmy się z tego wydarzenia z fanami w Gdyni. To był bardzo miły, niezapomniany wieczór.


Gdzie można spróbować Twojego piwa?
Piwo dostępne jest w całej Polsce, głównie w miastach wojewódzkich w specjalistycznych sklepach z piwami regionalnymi, modnych pubach i lokalach gastronomicznych, ale czasami lądujemy w mniejszych ośrodkach, np. latem w Ruciane-Nida na Mazurach. Piwo można także zamówić przez Internet w sklepie Browarium.

Ile kosztuje butelka Brodacza?
Wraz z wzrostem skali produkcji, cena naszego piwa spada. Teraz powinny kosztować od około 7 do 8 złotych w zależności od sklepu. To dobra cena. W podobnej możesz znaleźć największych graczy na rynku.


Widziałbyś Brodacza na półkach w popularnych sieciach handlowych?
Oczywiście. Bardzo chcę, żeby tak się stało. Nawet prowadzimy już rozmowy z kilkoma sieciami. Mam nadzieję, że do końca lutego porozumiemy się co do warunków i przed sezonem będziemy mogli rozpocząć współpracę.

Co roku na rynku pojawia się kilka nowych browarów rzemieślniczych - widać rosnące zainteresowanie konsumentów niszowym piwem, które dla wielu z nich jest smaczniejsze od tego dostępnego powszechnie w sklepach. A jak sprawa wygląda w pubach i restauracjach? Czy piwo rzemieślnicze zaczyna wypierać piwo koncernowe?
Wśród właścicieli lokali bardzo wyraźnie widać trend zmiany. Z piwa koncernowego, powszechnie dostępnego przesiadają się na produkty niszowe, wyjątkowe, produkowane z wysoką starannością. Cena zaczyna mieć mniejsze znaczenie. Wiedzą, że oferując produkt taki jak nasz, ich lokal zyskuje na prestiżu i staje się bardziej atrakcyjny dla dotychczasowej i nowej klienteli. Jest to też bardzo dobry sposób na ściągnięcie do siebie osób lubiących dobre piwo. Bo tacy często chcąc zjeść coś dobrego na mieście, wybierają ładny lokal, z dobrą kuchnią, a potem piją wodę albo sok, bo w karcie są same piwa koncernowe albo farbowane lisy, które udają piwa rzemieślnicze. Ich ulubione piwo, nawet jeśli droższe niż w sklepie, sprawia że chętnie wybiorą to miejsce i przyprowadzą swoich znajomych.

Pijasz jeszcze piwa koncernowe?

Nie. Ostatnio na urodziny Brodacza od mojego kolegi Jacka dostałem w prezencie jedną puszkę piwa koncernowego, ale niestety nie byłem w stanie wypić całej. Zwykłe „jasne pełne” jest pozbawione smaku i wartości odżywczych, ponieważ technologia High Gravity Brewing powoduje, że w mocno skondensowanej brzeczce jest „mniej miejsca” na wartości odżywcze np. białko czy witaminy. „Miksy smakowe” - jak określają je koncerny - są do kitu. W browarze rzemieślniczym w „miksie smakowym” byłby sok z owoców i ewentualnie skórka owoców dla podbicia aromatu. W koncernie są tylko aromaty i substancje słodzące - dla mnie ohyda. Są też „piwne specjalności”, które mają wpasować się w obecny trend w piwach, ale są produkowane bardzo bezpiecznie, z nastawieniem na niską cenę, przez to znacznie odbiegają od produktów rzemieślników.


O czym marzysz?
Marzy mi się zaufanie pomiędzy urzędami celnymi, sanepidem a browarami. Marzy mi się, żeby małe browary mogły produkować taniej, mając większe zwolnienie z podatku akcyzowego. Chcę, aby małe browary miały mniej formalności do załatwiania w swojej codziennej pracy. Chcę przełamać paradygmat piwa w Polsce. Chcę, żebyśmy byli krainą dobrym piwem płynącą i pokazali innym krajom, że warto walczyć o jakość tego co się pije i produkuje. Chcę, żeby polski konsument częściej sięgał po naprawdę dobre piwo i wiedział jak je rozróżnić.

I tego Ci życzymy!

Strona internetowa: http://browarbrodacz.pl
Facebook: facebook.com/browarbrodacz

Udostępnij

Google+

1 komentarze :

  1. Podoba mi się, kibicuję! Jak spotkam na pewno kupię i wypróbuję Brodacza :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające treści niemerytoryczne, obraźliwe i złośliwe, a także zawierające reklamy, linki do sklepów i stron firmowych oraz stanowiące wsparcie dla marketingu szeptanego nie będą publikowane.

Moderacja komentarzy może trwać do 48 godzin, prosimy o cierpliwość.