Paciaciaki: maskotki nie tylko dla najmłodszych!

10 marca 2013



Paciaciak (łac. Paciaciak catus) - udomowiony jakiś czas temu gatunek małego ssaka z rodziny kotowatych. Choć na drodze ewolucji zatracił zdolność mruczenia, łapania myszy i jedzenia mięsa, ludzie chętnie trzymają go w swoich domach ze względu na zdolność natychmiastowego odganiania smutków i złego humoru, a on sam szybko adaptuje się do nowych warunków. Co ważne, Paciaciak doskonale czuje się w towarzystwie dzieci i nie wywołuje alergii. Będąc dalekim kuzynem kota domowe, Paciaciak również uwielbia przesypiać większą część doby – najlepiej w łóżku właściciela.



Znakiem rozpoznawczym Paciaciaka są ogromne oczy (Paciaciaki często mają rozbiegany wzrok) i zakręcony ogon. Zwierzątko nie jest wymagające w hodowli. Jest niewielkich rozmiarów (choć zdarzają się większe osobniki), żywi się miłością i codzienną dawką głaskania oraz tulenia.





Skąd na kontynencie europejskim wzięły się Paciaciaki? Odpowiedź Was zaskoczy: wyszły spod igły uzdolnionej artystycznie pani Justyny Bieć, przesympatycznej założycielki Manufaktury Paciaciaków.





Pani Justyna rękodziełem zajmuje się już od kilkunastu lat: szyje, filcuje, szydełkuje, maluje, tworzy biżuterię, i to właśnie tej ostatniej czynności poświęcała najwięcej uwagi. Jednakże od jakiegoś czasu – gdy w jej otoczeniu zaczęło przybywać małych dzieci – pojawiła się u niej chęć sprezentowania im czegoś oryginalnego i ładnego; miała, jak zapewne wielu z nas, obiekcje przed kupowaniem gotowych zabawek ze sklepów, które w większości są masowo produkowane w Azji. Zaczęła więc szyć „maskotko-poduchy” dla maluszków, co pochłonęło ją bez reszty. Do tego doszło uznanie w oczach rodziców i oczywiście najmłodszych. Posypały się zamówienia. Utrata pracy sprawiła, że pani Justyna miała mnóstwo czasu na rozwijanie działalności i realizowanie nowych pomysłów. Na początku szyła sowy i króliki, jednak to koty – określone przez jej męża wdzięcznym mianem „Paciaciaków” – podbiły serca klientów.



Każdy Paciaciak jest jedyny w swoim rodzaju, ponieważ pani Justyna nie powtarza maskotek. Zazwyczaj klienci przy składaniu zamówienia podają kolor bazowy, a „wykończenie” pluszaka pozostaje niespodzianką. Można również zamówić wyszycie imienia (lub innego napisu), dzięki czemu podarowana maskotka od razu „mówi”, do kogo należy.



Do uszycia Paciaciaków wykorzystywane są mięciutkie, antyalergiczne materiały takie jak bawełna, polar czy welur, jak również stare, niepotrzebne dziecięce ubranka (świetny problem, prawda?). Maskotki wypychane są kulką silikonową, elastyczną i nie tracąca kształtów. Można je spokojne prać w pralce bądź ręcznie. Są absolutnie bezpieczne dla dzieci w każdym wieku.



Zamówienia na te sympatyczne kociaki można składać drogą mailową (paciaciaki.paciaciaki@o2.pl) lub poprzez facebookową stronę Manufaktury. Sklep internetowy jest w budowie, powinien zostać otwarty już w kwietniu. Czas oczekiwania na realizację zamówienia ustalany jest indywidualnie i zależy od liczby zamówień, jednak pani Justyna stara się, by nie przekraczał 2 tygodni. Zamówienia „last minute” realizowane są natychmiast. Warto pamiętać, że pani Justyna wszystko robi sama.



Ceny Paciaciaków zależą od ich wielkości i ewentualnej personalizacji – zaczynają się od 35 zł; napis to dopłata w wysokości 10 zł. Pani Justyna lubi też realizować zamówienia nietypowe, więc nie bójcie dzielić się z nią swoimi pomysłami na wymarzoną zabawkę. Paciaciaki są rozchwytywane nie tylko przez dzieci, ale i – dzięki swojemu oryginalnemu wyglądowi – przez młodzież czy dorosłych. Kupuje się je na najróżniejsze okazje; myślę, że świetnie sprawdzą się również jako prezent z okazji zaręczyn, wieczoru panieńskiego czy zamążpójścia (pani Justyno, proszę pomyśleć nad ślubną kolekcją Paćków!), jako że występują w pojedynczych egzemplarzach.



Pani Justyna ma mnóstwo pomysłów na rozwinięcie paciaciakowego biznesu, za co mocno trzymam kciuki. W najbliższym czasie pojawią paciaciakowe koszulki dla mamy i maleństwa, kocyki PaćKotowe  i kilka innych przedmiotów, które są owiane tajemnicą. Na pewno będę Was informować o nowościach w Manufakturze, bo pomysł mnie i mężowi bardzo się spodobał.



Paciaciaki urzekły nas po prostu całokształtem swego jestestwa: niebanalnym, charakterystycznym wyglądem (za które odpowiadają zabawne oczy), solidnym wykonaniem, nietypową nazwą, która od razu zaciekawia. Takich zabawek próżno szukać w sklepach. Nasz Paciaciak stanowi element dekoracyjny naszego salonu, a ja już myślę nad towarzyszką dla niego – bo na punkcie Paciaciaków naprawdę można dostać kota. Oglądanie nowych Paciaciaków… wciąga i skłania do samodzielnego projektowania. 






Jestem ciekawa, co sądzicie o Paciaciakach. Podzielcie się swoimi przemyśleniami!



Strona internetowa: http://paciaciaki.blogspot.com





Udostępnij

Google+

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Komentarze zawierające treści niemerytoryczne, obraźliwe i złośliwe, a także zawierające reklamy, linki do sklepów i stron firmowych oraz stanowiące wsparcie dla marketingu szeptanego nie będą publikowane.

Moderacja komentarzy może trwać do 48 godzin, prosimy o cierpliwość.