"Andruty kaliskie"

18 stycznia 2013

Kalisz, moje rodzinne miasto, słynie nie tylko z miana najstarszej osady na ziemiach polskich, ale i z… andrutów.

Andrut to dla niektórych słowo tak tajemnicze, jak szneka, bimba czy rojber. Tymczasem pod tą nazwą kryje się pyszny, bo lekko słodki, cieniutki (mówi się o nim „cieniutki jak mgiełka”), okrągły i chrupiący wafel o kremowej barwie, wypiekany w specjalnej okrągłej, żelaznej formie (andrutniku), z delikatnej mąki pszennej, cukru i oleju.

Przeciętny andrut ma od 13 do 16 cm średnicy i niecałe 20 kalorii, jest więc idealną przekąską. Wyśmienicie smakuje z kawą.

Jak podają źródła encyklopedyczne, andruty (androty) znano już w XVIII wieku; mieszkańcy Kalisza i okolic zajadali się nimi na deser (na leguminę). Wypiekał je andrutnik (androtnik) w specjalnej żelaznej formie. „Andruty bywały zawsze koliste, cienkie, wypiekane z najdelikatniejszej mąki pszennej, przy dodaniu małej ilości jaj. Na leguminę, zakończającą obiad lub sutszą wieczerzę, zwłaszcza przy gościach, podawano andruty do zimnej śmietany”.

Andruty nie osiągnęłyby takiej popularności wśród kaliszan i przyjeżdżających do miasta turystów, gdyby nie założony w 1798 roku park miejski (warto dodać, że jest to najstarszy polski park miejski). To właśnie w nim pojawiły się stragany, w których zwłaszcza w niedziele i święta sprzedawano spacerowiczom andruty, dzięki czemu stały się one swoistą atrakcją i wizytówką parku. Starsze pokolenie mieszkańców Kalisza twierdzi, że andruty były tam od zawsze i, wspominając atrakcje parku, których było wiele, zawsze wymieniają andruty na pierwszym miejscu. Również i mnie – a nie należę do najstarszego żyjącego pokolenia kaliszan – andruty kojarzą się właśnie z parkiem miejskim, gdzie rodzice zabierali mnie na spacery i przy okazji kupowali ten regionalny specjał.

Po II wojnie światowej andruty pozostały atrakcją parku, pomimo znacznej zmiany kulturowej i obyczajowej. Produkcję andrutów kontynuowano, mimo że na prywatną działalność ówczesne władze nie patrzyły przychylnym okiem. Z tego okresu zachowały się zdjęcia kobiet, które jako małe dziewczynki w roku 1959 jadły w parku miejskim andruty. Tradycja wypieku andrutów kaliskich przetrwała do dnia dzisiejszego, a park pozostał najważniejszym miejscem sprzedaży i konsumpcji andrutów.

Wypiek andrutów tradycyjnie odbywał się na piecu opalanym drewnem lub węglem. W płycie pieca znajdowały się zdejmowane krążki (tzw. Fajerki – zapytajcie rodziców, czy się nimi bawili w dzieciństwie), po zdjęciu których nad płomieniem rozgrzewano do około 180° C zwarte formy (zwane żelazkiem). Po rozgrzaniu formy otwierano i na jedną z płyt nalewano łyżkę ciasta. Następnie formy ściskano i podgrzewano ponownie nad płomieniem przez około 1 minutę. Po zdjęciu z płomienia powierzchnię rozwierano i zsuwano upieczonego andruta. Mimo upływu lat wypiek andrutów to wciąż ciężka, ręczna praca. Co prawda zmieniły się formy do wypieków tych wafli, ale nadal potrzebny jest człowiek, jego pasja i ogromna cierpliwość. Wyjątkowy smak, oryginalność oraz renoma, jaką posiadają andruty kaliskie, sprawiły, że stały się one wizytówką Kalisza. Dnia 9 grudnia 2005 roku andruty zostały wpisane na Listę Produktów Tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Z kolei 21 kwietnia 2009 roku na wniosek Lokalnej Organizacji Turystycznej Ziemi Kaliskiej andruty zostały wpisane na listę produktów regionalnych o Chronionym Oznaczeniu Geograficznym





Kupując „andruty kaliskie” koniecznie zwróćcie uwagę na ich opakowanie. Powinien się na nim znaleźć unijny emblemat „Chronione oznaczenie geograficzne”. Wybierając tylko tak oznakowany produkt macie pewność, że spróbujecie andrutów wypiekany według tradycyjnej receptury. Tylko dwóch kaliskich producentów ma prawo do posługiwania się wspominanym oznaczeniem, a są nimi Zakład Cukierniczy Urszuli Cichej-Kinowskiej oraz Zakład Cukierniczy Ryszarda Marczaka.

„Andruty kaliskie” znajdziecie w dobrych piekarniach i sklepach spożywczych w całej Polsce. Często można je nabyć przy okazji targów żywności. A jeśli będziecie w Kaliszu, możecie je kupić w korzystnej cenie w wyżej wymienionych zakładach cukierniczych.

„Andruty kaliskie” nie są drogie. W Kaliszu opakowanie na przykład z pięcioma sztukami kosztuje około 1,30 zł. Opakowanie kartonowe po dwadzieścia sztuk kosztuje około 6 zł. Niestety w innych miastach „andruty kaliskie” są nieco droższe. Smacznego!


Udostępnij

Google+

3 komentarze :

  1. Podano niewłaściwy adres strony, właściwy to


    www.andrutykaliskie.com.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, na moje oko, to w ogóle tego adresu nie podano, bo i potrzeby chyba nie było. Na dole jest napisane, z których stron korzystano, a linków do stron producentów nie ma.

      Usuń
  2. Strona, która podana jest poniżej artykułu (andrutykaliskie.pl) należy do producenta, który podrabia Oryginalne Andruty Kaliskie, niedawno został zmuszony do usunięcia z niej informacji o Swoich produktach, które w niczym nie przypominają oryginału. Usunął także Swoje dane kontaktowe, tak by nikt już się nie czepiał, zostawił jednakże link do strony w wizytówce Panoramy Firm.

    Dlatego korzystając z tej strony autor artykułu został wprowadzony w błąd.



    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające treści niemerytoryczne, obraźliwe i złośliwe, a także zawierające reklamy, linki do sklepów i stron firmowych oraz stanowiące wsparcie dla marketingu szeptanego nie będą publikowane.

Moderacja komentarzy może trwać do 48 godzin, prosimy o cierpliwość.